"Tak bardzo za tobą tęskniłem.
Rozbijałem świat na kawałki, szukając ciebie. Nie zamierzałem przestać, dopóki cię nie znajdę.
Tyle dla mnie znaczysz. Potrzebuję cię."
-Proszę- usłyszałem głos słodki jak miód.
Z westchnieniem popchnąłem drzwi i zobaczyłem Amy pośrodku jednego z najcudowniejszych pokojów na świecie. Był to jeden z tych, jakie widuje się tylko w katalogach salonów meblowych. Dwie ściany pomalowane były na biało, a dwie na blado różowy kolor. Podłoga wyłożona jasnymi panelami połyskiwała w świetle słonecznego dnia. Duże okno na jednej ze ścian było otwarte, a bielutkie firanki lekko powiewały. Naprzeciwko okna stało podwójne łóżko, na którym leżała góra poduszek i książek, zaś nad łóżkiem wisiały okrągłe lampki oraz cała masa zdjęć.
-Hej- odezwała się Amy z podłogi. Jej głos zwrócił moją uwagę i skupiłem się na niej.
Miała na sobie parę rurek i sportowy podkoszulek... Wyglądała normalnie. W zasadzie to nie wiem czego się spodziewałem- nigdy wcześniej nie widziałem jej wystrojonej, a jednak myślałem, że może dzisiaj...
-Cześć- powiedziałem i zamknąłem drzwi. Amy uśmiechała się od ucha do ucha.
-I co? Żadnych problemów z dojazdem?
-Nie, a dlaczego? Nie jestem jakiś głupi- burknąłem.
-Przecież nic takiego nie powiedziałam- mruknęła, podnosząc się. Podeszła do biurka i usiadła przy nim.- Siadaj- wskazała na krzesło obok.
Wyjęła z kieszeni telefon i podłączyła go do wysokich głośników, z których po chwili zaczęła wydobywać się głośna muzyka.
-Słuchasz takich rzeczy?- spytałem z niekłamanym zdziwieniem. Po melodii rozpoznałem jeden ze starych kawałków The Hooters.
-No, a co w tym dziwnego?- zaśmiała się. Jej oczy błyszczały.- Jak chcesz to włączę coś innego.
-Nie. Jest w porządku. Po prostu...
-Nie spodziewałeś się, że mogę słuchać czegoś takiego- dokończyła za mnie.- "Johnny B." jest stary jak świat, ale taka muzyka się nie starzeje. Uwierz.
-Wiem, coś o tym- powiedziałem, uśmiechając się trochę.- Słuchasz czegoś, prócz rock'a?
-No jasne, lubię też pop. Zdarza się też, że wpadnie mi do ucha coś innego, ale to nie za często.
I rozmawialiśmy tak przez jakąś godzinę, aż Amy nie zboczyła na inny temat.
-Mike, a jak się czujesz? W sensie chodzi mi o twoje uzależnienie...
-Nie mówmy o tym. Nie teraz.
-A kiedy?- nalegała. Starała się mi pomóc, ale ja nie dawałem jej na to szansy.
-Nie teraz- warknąłem.
W pokoju zapadła głucha cisza. Zorientowałem się, że muzyka ucichła i było tylko słychać nasze oddechy. Mierzyliśmy się na spojrzenia. Jej nieskalany błękit przeciwko mojej głębokiej ciemności.
Wierzyłem, że nie ma szans. I wiecie co? Nie miała.
-Okej, odpuszczam- szepnęła. Jej palce szybkim ruchem włączyły nową piosenkę z telefonu. Tym razem była to cicha ballada, której nigdy wcześniej nie słyszałem. Wyświetlacz zdradził tylko tytuł- "Worldwide".
-Myślałam, że mi ufasz- wyszeptała, odwracając wzrok.
-Ufam ci. Bezgranicznie- wypaliłem. Była to szczera prawda.
-Więc w czym problem, Mike? Jako twoja przyjaciółka mam prawo wiedzieć.
-Przyjaciółka?- warknąłem. Mogliśmy mówić sobie tyle rzeczy. Ufać sobie. Spędzać razem czas. Nawet się od czasu do czasu pocałować. I ona to nazywała przyjaźnią?!- Cholera jasna!
-Mike, uspokój się. Proszę cię.
___________________________________________________________________
Rozdział krótkawy, ale to na początek chyba wystarczy. :) Buziaki ;*
Cieszę się, że znów piszesz :)
OdpowiedzUsuń