niedziela, 16 marca 2014

Note 4

Zastanawiałeś się kiedyś czym jest ludzka pamięć? Pięknym skarbem czy mrocznym przekleństwem? Pamięć jest jak skrzynia, w której chowamy wszystkie wspomnienia, i te złe, i te dobre. Pierwsza miłość i pierwsze rozstanie. Każdy krok naprzód i każdy krok w tył.
Moja pamięć nie ma dna. Codziennie przypomina mi o moich błędach, których już nigdy nie dane mi będzie cofnąć...


Obudziłem się w samo południe, słońce wlewało się strumieniami do mojej sypialni. Usiadłem na skraju łóżka bezradnie próbując sobie przypomnieć zdarzenia minionej nocy. Niestety, w głowie miałem pustkę, a do tego męczył mnie kac. Poszedłem do łazienki i wyjąłem z szafeczki za lustrem aspirynę. Łyknąłem dwie tabletki i wziąłem prysznic. Wróciłem do sypialni, po czym ubrałem się w świeże ciuchy.
Nagle zadzwoniła moja komórka. Na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Janette.
-Halo?- powiedziałem.
-Mike, gdzie jesteś?
-Ja? W domu, a gdzie mam być.
-Nie wiem, Logan na przykład wylądował wczoraj na izbie wytrzeźwień.
-Żartujesz- zaśmiałem się. Czyli nie tylko ja wczoraj przegiąłem.
-Nie, Mike. Dzwonię, bo nie wiedziałam czy z tobą wszystko okey. Powiedz, co wyście wczoraj robili? Logan nie odbierał telefonu.
-Sam nie wiem. Dużo wypiliśmy- stwierdziłem ze śmiechem. Nie potrafiłem opanować rozbawienia. Mój kumpel wylądował na izbie. Bawiło mnie to na maksa.
-Tego mogłam się domyślić. Idioci- mruknęła Janette i się rozłączyła.
Odłożyłem telefon i zaparzyłem sobie herbaty. Głowa niemiłosiernie bolała. Usiadłem w salonie i zapaliłem papierosa. Nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Nie chciało mi się nigdzie iść, ale nie miałem też ochoty na siedzenie w domu. Spróbowałem po raz kolejny przypomnieć sobie co robiłem tej nocy. Pamiętam, że przyszedł do mnie Logan i chciał mnie chyba gdzieś wyciągnąć...
Moje rozmyślania przerwał nagły przypływ głodu. Najzwyczajniej w świecie zaczęło burczeć mi w brzuchu, dlatego założyłem buty i wyszedłem z domu. Chciałem zjeść coś na mieście, ale kiedy wszedłem do garażu, okazało się, że nie ma tam mojego samochodu. Zdezorientowany przejechałem dłonią po włosach. Co się wczoraj działo? Mój kac bynajmniej nie pomagał w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie.
Siedziałem w tym pustym garażu jakiś czas, aż w końcu coś sobie przypomniałem. Coś, albo raczej kogoś.
Amy.
Zamknąłem oczy i spróbowałem w myślach przywrócić kilka wczorajszych wspomnień. Amy, ona miała rolki... I chciała mi pomóc, bo byłem pijany. Moja głowa bolała jak nigdy wcześniej. Wróciłem do domu i wyjąłem z szafki morfinę. Była w domu, bo od czasu do czasu lubiłem sobie zaćpać. Narkomanem nie byłem, chociaż byłem blisko takiego końca. Pierwszy zastrzyk zrobiła mi jakaś laska, której imienia nawet nie pamiętam. To było tak dawno temu... Wtedy wierzyłem, że daje mi szczęście, ale ona już wtedy wiedziała, że mnie zabija. I cieszyła się, że kiedyś nie będzie umierać sama. Ale ja nie skończyłem jak ona. Potrafiłem się w porę opanować. Teraz, ćpam "sportowo".
Wstrzyknąłem sobie majki i usiadłem na kanapie. Ulżyło mi. Włączyłem telewizor i nastawiłem na jakiś kanał muzyczny. Tak naprawdę to nie zwracałem nawet uwagi na to, co się wokół działo. Miałem wszystko w dupie. Sam nie wiem dokładnie kiedy, jednak w którejś chwili usnąłem...
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zerwałem się z kanapy i rzuciłem do drzwi. Otworzyłem je i nie wierząc własnym oczom zobaczyłem uśmiechniętą dziewczynę. To była Amy.
-Hej, przyszłam sprawdzić jak się czujesz- powiedziała. Jej głos był słodki i delikatny, wręcz nieśmiały.
-Okey, to jak już tu jesteś to może wejdziesz do środka?- zaproponowałem.
-Sama nie wiem... Pewnie ci przeszkadzam.
-Nie pieprz głupot, wchodź- powiedziałem, a dziewczyna weszła. Jej blond włosy lekko poruszały się na wietrze. Miała na sobie błękitną sukienkę bez ramion. Wyglądała pięknie.
Zaprowadziłem ją do salonu i usiedliśmy przy szklanym stoliku. Przez chwilę gapiłem się na nią bezmyślnie, kiedy zapytała:
-Dobrze się czujesz?
-Mhmm- mruknąłem, kiwając bezwiednie głową.
Amy zbliżyła się do mnie i spojrzała mi głęboko w oczy. Jej własne były wielkie i szkliste, jak dwa kryształowe stawy.
-Brałeś coś.

1 komentarz: